września 13, 2017

O tym jak znowu nie poszłam na basen..

Pływanie to jedyny sport, który naprawdę lubię. W dzieciństwie miałam możliwość zapisania się do profesjonalnej drużyny. Nie chciałam. Wypominam swojemu Narzeczonemu, że nie chciało mu się bardziej profesjonalnie zająć się koszykówką, a sama zrezygnowałam z super kariery pływackiej. Może teraz to mnie oglądalibyście na Olimpiadzie??? A tak to siedzę w swoim domku z nadwagą i znowu mi ciężko się zmusić. Powodów żeby nie iść jest sto. Tak samo jak powodów, żeby nie zrobić czegokolwiek. Bo pływanie jest super, ale suszenie 75 cm włosów już nie bardzo; mam za mały czepek na te długie kłaki; dzisiaj pada; właśnie zrobiłam sobie paznokcie i NA PEWNO mi się zepsują; nie mam gotówki w portfelu.. Dlatego jak już pada propozycja wyjścia na basen, to nagle życie staje się trudne i jest strasznie dużo do załatwienia. Normalnie pewnie bym to ograła, przecież nie wszystkie baseny w Warszawie zamykają się o 19, ale NIE. Łatwiej powiedzieć, że się nie idzie. Przecież nie kupiłam sobie klapków, a chodzenie w lekko za dużych japonkach swojego Faceta nie jest fajne i generalnie to nie mogę. Gdyby mi się tak chciało, jak mi się nie chce.. A tłuszcz się sam nie spali. Ja mam tylko 339 dni do ślubu. Schudnąć muszę. Motywacji tylko brak, bo to dużo czasu przecież. Schudłam ostatnio 6 kg, co się będę przemęczać- nie przesadzajmy. Walka z moją głową to niekończąca się historia. Jak ją pokonam to dam znać.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Copyright © 2016 NiePerfekcyjnie o życiu , Blogger